Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przygotowania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przygotowania. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 lipca 2013

Mapy Kirgistanu

Mapy Kirgistanu


Niełatwo było znaleźć względnie dobre mapy Kirgistanu. Dobre, znaczy czytelne i aktualne.
W zasadzie to do tej pory nie wiem, czy te które wyszukałem, sprawdzą się...

Na potrzeby wyprawy korzystać będziemy głównie z obrazków dostępnych w internecie.

Jeśli chodzi o mapę drogową całego kraju, to podstawową jest dla nas poglądowa mapa znajdująca się w przewodniku Lonely Planet. Co ciekawe i niezbyt nas uszczęśliwiające, w publikacji tej nie ma map regionów. Poza ogólną ryciną Kirgistanu z głównymi miastami, niewiele tam znajdziemy. 


Z racji, iż  wyjazd wolałbym oprzeć na czymś trochę dokładniejszym, już od jakiegoś czasu zacząłem przeglądać strony i grafiki, w celu odnalezienia mapy w nieco lepszej jakości niż rozdzielczość monitora. 
Po kilku próbach udało się. Znalazłem wielka oficjalną mapę Republiki Kirgistanu wydaną przez tamtejszy Instytut Geograficzny. Jakość i czytelność jest wprost oszałamiająca jak na warunki azjatyckiego kraju, a dla niewybrednego europejczyka do przyjęcia. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że mapa jest aktualna, a naszkicowane drogi istnieją w rzeczywistości.


Oprócz obrazu poglądowego, potrzebowaliśmy przede wszystkim dokładniejszych map terenowych w skali przynajmniej 1:50 tys.
Z pomocą przyszły znane chyba wszystkim w środowisku, wojskowe sztabówki radzieckie. Duży ich zbiór z bardzo dobrym katalogiem, odkopałem na ciekawej stronie , którą wszystkim polecam. Co prawda w Azji zgodność sztabówek z rzeczywistością może być lekko skrzywiona, jednak biorąc pod uwagę moją współpracę z nimi w Europie, nie aż tak, żeby sprawiała problemy.
Wydrukowaliśmy kilka tych map, ale prawdopodobnie,  korzystać będziemy z nich w okolicach Piku Lenina  jeziora Issyk-Kul, gdzie "zahaczymy" w drodze powrotnej z Pamiru.


Ostatnim zagadnieniem wyprawowej kartografii jest problem kirgiskich miast. Plany kilku z nich znajdują się w przewodniku Lonely Planet. W tym wypadku zdamy się na tą pozycję. Co zaś tyczy się Biszkeku, w stolicy będziemy posiłkować się dokładniejszą mapą, "wykopaną" w sieci. Żeby dostać takową w przyjemnej rozdzielczości trzeba również poświęcić trochę czasu. Efekt poszukiwań wydaje się zadowalający.





Powyższych kilka świstów ma zapewnić nam oględną ocenę położenia w Kirgistanie. W założeniu. Nie ma sensu nosić ze sobą zbyt dużo papieru , a sam jestem ciekaw, co przyniesie rzeczywistość. 
W najgorszym wypadku dokupimy na miejscu.

Pozdrawiam
Tomek D.

niedziela, 30 czerwca 2013

Ostatnie dni czerwca, wyjazd tuż tuż...

Ostatnie dni czerwca, wyjazd tuż tuż...

Czas biegnie nieubłaganie. Jeszcze tylko kilka dni dzieli nas od lipca - miesiąca wyprawy.
Miesiąca, na który każdy z nas z jednej strony - czeka, z drugiej - chciałby trochę odsunąć , aby dać sobie jak najwięcej czasu na dokładne przygotowanie, pakowanie, sprawdzenie ekwipunku.
Od ostatniego wpisu podsumowującego minął miesiąc, podczas którego nie mieliśmy okazji próżnować.
Wręcz przeciwnie - czerwiec zastał nas przy rozwiązywaniu ostatnich kluczowych i głównych kwestii wyjazdu.

Przede wszystkim jedzenie - kwestia wymagająca głębszego przemyślenia i rozplanowania. Jedna z podstaw wyjazdu. Żywność liofilizowaną kupowaliśmy dwoma etapami, po 2,5kg na głowę, zaś w pozostałe produkty zaopatrzyliśmy się w supermarketach, uprzednio wyliczywszy bilans kaloryczny posiłków.
Liczenie i zakupy to oczywiście nie wszystko w tej kwestii. Sporo czasu zajęły nam wydawało by się drobniejsze zajęcia - mieszanie kilku kilogramów musli, podział na 60 porcji, rozdzielenie całego jedzenia na racje dzienne - wszystko aby jak najlepiej przygotować się do kilkunastu dni bytności na własnym jedzeniu.
Poza suchym prowiantem zakupiliśmy także dodatkowe elementy żywieniowe - elektrolit w tabletkach to "wzbogacania wody", tabletki do jej uzdatniania, czy żele energetyczne na atak szczytowy.





W ostatnich dniach, mówiąc ogólnie, zakończyliśmy również kompletowanie sprzętu. Część udało się kupić, część pożyczyć, a o to czego się dostać nie udało, możemy jeszcze pertraktować kilkanaście dni.

W pierwszej dekadzie czerwca, za sugestią sympatyków wyprawy, podjęliśmy również ostatnią próbę pozyskania funduszy za pośrednictwem portalu polakpotrafi.pl. -> NASZ PROJEKT

Sporządzenie projektu na potrzeby tej strony, poskutkowało montażem krótkiego filmiku promocyjnego wyprawy, który możecie obejrzeć na youtube.


Promocja wyjazdu miała również miejsce za pośrednictwem TVP Lublin. 20 czerwca mieliśmy wystąpić w programie "Zobacz co słychać" i powiedzieć parę słów o naszej inicjatywie.
Jeśli chodzi o kwestie merytoryczne, w czerwcu zatroszczyliśmy się o zaplecze formalne wyjazdu. Wydrukowane zostały mapy Kirgistanu, rejonu Piku Lenina i Issyk-Kul'a.  W druku znalazł się również przewodnik po Kirgistanie wydawnictwa Lonely Planet, a Janusz zajął się studiowaniem tej publikacji.


Praktyka i przede wszystkim praktyka. Na miesiąc przed wyprawą przyszedł czas na powtarzanie, zakurzonych już od zimy, umiejętności ratownictwa ze szczelin. Przypominaliśmy autoasekurację, hamowanie przy wpadaniu do szczelin, techniki chodzenia z liną. Przećwiczyliśmy również kilka typów "wyciągarek" i "prusikowanie". Każdego z nas czeka jeszcze dużo pracy we własnym zakresie.




Choć wszystkiego nie da się przygotować tak, jakbyśmy chcieli, to jednak w ostatnich dniach właściwie zakończyliśmy zgrubne ogarnianie wszystkich głównych zagadnień wyjazdu.
Od tej chwili pozostało szlifowanie pobocznych kwestii, które mają nam umilić pobyt w Kirgistanie.
Każdy z nas chce jak najwięcej dowiedzieć się zarówno o samym państwie Azji Centralnej, jak również o  aspektach zdobywania góry.
Czytamy więc wiele relacji, uczestniczymy w prelekcjach z Kirgistanu, studiujemy Google Earth i przeglądamy miliardy pikseli zdjęć, aby jak najbardziej zetknąć się z środowiskiem górskim, jeszcze przed wyjazdem.
Nie wspomnę już o wielu rozmowach z ludźmi, którzy już wyjazd do Kirgistanu zaliczyli. Są oni chyba najlepszym źródłem, jako iż mogą odpowiedzieć na nurtujące nas pytania.

To tyle słowem o czerwcowych przygotowaniach. Były one decydujące, ale dzięki lekkiemu sprężeniu załatwiliśmy główne kwestie.
Na poboczne mamy jeszcze dwa tygodnie, które postaramy się konstruktywnie spożytkować.

Pozdrawiam
Tomek D.






poniedziałek, 24 czerwca 2013

Jedzenie na czas wyprawy na Pik Lenina

Jedzenie na czas wyprawy na Pik Lenina 

Dobór żywności na wyprawę wysokogórską to jeden z podstawowych problemów chyba każdej ekipy. Z pozoru niby banalna kwestia, w rzeczywistości bardzo kłopotliwa. No bo co zabrać i ile, żeby było idealnie?
Kompletując składniki żywieniowe pokrótce kierowaliśmy się następującymi wytycznymi:
Po pierwsze jedzenie musi być lekkie. Biorąc pod uwagę, że wyjazd będzie niskobudżetowy, większość bagaży do CI będziemy musieli wnieść na własnych plecach. Ewentualnie, za każdy wyniesiony kilogram trzeba zapłacić 2 euro, których zbyt wiele nie mamy. Jedzenie trzeba więc dobrze dobrać, aby nic niepotrzebnego nie nosić.
Po drugie powinno być smaczne i dobrej jakości. Wiadomym jest, że na dużej wysokości apetyt jest mniejszy, a trawienie gorsze. Po kilkunastu dniach żywienia się "torebkami" siłą rzeczy nie będziemy mogli już na nie patrzeć, więc psuć apetyt bezwartościowymi produktami raczej nie ma sensu.
Po trzecie zakładamy względną autonomię. Wszystko jedzenie wieziemy pod górę z cywilizacji i korzystamy z niego, zaś z udogodnień kulinarnych BC i CI czerpiemy w ostateczności, kiedy jedzenie w proszku będzie już nieprzyswajalne dla naszej świadomości i żołądka:). W każdym razie tego nie wykluczamy.

Biorąc pod uwagę przeciętny i maksymalny czas, jaki możemy poświęcić pod Pikiem Lenina, metodą głodu i kompromisu, przygotowaliśmy jedzenie na 18 dni, przyjmując za dawkę dzienną około 2000-2050kcal.

Mniej więcej będzie wyglądało to tak:

Musli - 420kcal
Liofil - 500kcal
Mięso - 420kcal
Słodycze - 510kcal
Pozostałe(kisiel/zupa/ inne produkty jadalne)- 170kcal

Poza tym, na czarną godzinę + 1000kcal liofila i 2000 kcal słodyczy.


200g żeli energetycznych na atak szczytowy - 600kcal


Tak to wygląda, jeszcze przed ważeniem plecaków i pakowaniem. Nie będzie tej żywności zbyt dużo, bo 2000 kcal dziennie to norma GDA raczej dla szczupłej kobiety niż młodego faceta, w warunkach ponadprzeciętnego wysiłku. Jednak jakąś rezerwę mamy, w C1 można ewentualnie coś dokupić, a poza tym każdy hoduje nie od dziś brzuszek na "dni chude":) .
Zapowiada się ciekawa dieta :D

Pozdrawiam
Tomek D.










wtorek, 18 czerwca 2013

Lista sprzętu na Pik Lenina

Lista sprzętu na Pik Lenina

Jakiś czas temu sporządziliśmy listę sprzętu, do zabrania na wyprawę na Lenina. Priorytetem jest oczywiście waga.



1.     Ekwipunek osobisty


Odzież
1.       Kurtka hardshell
2.       Spodnie hardshell
3.       Buty z botkiem wewnętrznym
4.       Sweter puchowy/polar – 3rd layer
5.       Powerstreth/ cienki polar 150 – 2nd layer
6.       T-shirt syntetyk
7.       Spodenki krótkie
8.       Bielizna – bluza syntetyk
9.       Bielizna – bluza wełna
10.   Bielizna – leginsy syntetyk
11.   Bielizna – leginsy wełna
12.   Skarpety grube wełna – 2x
13.   Skarpety cienkie wełna/syntetyk – 1x
14.   Bokserki – 2x
15.   Czapka
16.   Czapka z daszkiem/kapelusz
17.   Rękawiczki powersthetch
18.   Rękawice windstopper/ inne 2nd layer
19.   Łapawice puch/primaloft
20.   Chusta tunelowe buff 2x
21.   Kominiarka (opcjonalnie)

Sprzęt
1.       Czekan
2.       Raki
3.       Lekki plecak  30-40l
4.       Uprząż
5.       HMS x2
6.       Pętle prusika 60cm  2x
7.       Taśma zszywana 80cm 2x
8.       Śruba lodowa Irbis
9.       Kijki trekkingowi + szerokie tależyki

Ucztowanie
1.       Palnik [+gaz na miejscu]
2.       Butelka 1l
3.       Camelbak/termos
4.       Nóż
5.       Spork
6.       Zapalniczka/zapałki 2x
7.       Jedzenie na 19 dni
8.       Tabletki multiwitamina

Spanie
1.       Karimata
2.       Śpiwór [+wkładka?]

Varia
1.       Folia NRC
2.       Kompas/GPS
3.       Apteczka podręczna
4.       Kartki + długopis
5.       Przybory do szycia
6.       Ogrzewacze chemiczne – 4 pary
7.       Okulary lodowcowe
Elektronika
1.       Czołówka
2.       Baterie paluszki x3
3.       Aparat [+baterie + zapasowe karty SD]
4.       Telefon + ładowarka
5.       Zegarek elektroniczny

Pozory higieny
1.       Ręcznik mały
2.       Pasta do zębów
3.       Szczoteczka do zębów
4.       Chusteczki nawilżone 50 sztuk
5.       Papier toaletowy
6.       Chusteczki higieniczne 20 sztuk
7.       Krem do ust
8.       Krem z filtrem 50+
9.       Mydło


2.     Do podziału

1.       Namiot dwuosobowy  x2
2.       Okulary lodowcowe
3.       Apteczka Obozowa
4.       Lina
5.       Łopata
6.       Worki na śmieci 40l
7.       Srebrna taśma klejąca
8.       Pokrywka naczynia 1l
9.       Gąbka do naczyń
10.   Mapy 1:50tys
11.   Przewodnik po Kirgistanie
12.   Tabletki do uzdatniania wody

sobota, 8 czerwca 2013

"Pik Lenin 2013" na polakpotrafi.pl - wesprzyj inicjatywę!

"Pik Lenin 2013" na polakpotrafi.pl - wesprzyj inicjatywę!!!



Jako, iż poprzednie próby pozyskania funduszy z zewnątrz na naszą wyprawę zakończyły się niepowodzeniem, źródełka pożyczek wyschły na wiór, a wyprawowe potrzeby rosną na bieżąco, postanowiliśmy podjąć ostatni krok ku pozyskaniu funduszy.
Za pośrednictwem portalu polakpotrafi.pl odwołujemy się więc do naszego audytorium, czyli bezpośrednio do Was - drodzy czytelnicy i gorąco prosimy, w miarę możliwości, o wsparcie wyprawy i dorzucenie kilku złotych.
Dla was to może symboliczne piwo, a dla nas jeden krok do szczytu bliżej. :)

Kwota 2 tys zł, którą staramy się pozyskać, to przy całych kosztach wyjazdu kropla w morzu, jednak mamy nadzieję, że tym samym - realna do zebrania.
Ideą serwisu polakpotrafi.pl jest niestety zasada wszystko albo nic - brak choćby złotówki pozbawia nas całości kwoty.





Dziękujemy i pozdrawiamy
Tomek
Janusz
Janek





poniedziałek, 27 maja 2013

Trzecia dekada maja, czyli po półmetku przygotowań wyprawy Pik Lenin 2013

Trzecia dekada maja, czyli po półmetku przygotowań wyprawy Pik Lenin 2013

Termin wyjazdu do Kirgistanu zbliża się wielkimi krokami.
Teoretycznie od ostatniego podsumowującego upłynął  cały miesiąc, w praktyce zleciało jak z bata strzelił.  Sporo przez ten czas podziałaliśmy, jednak jeszcze wiele spraw pozostało do ogarnięcia.
Po kolei.
Pod koniec kwietnia rozsyłaliśmy całe kiście maili. Sprawa tyczyła się patronatu medialnego i honorowego. Po niespełna miesiącu oczekiwań zdobyliśmy drugiego po UMCS patrona honorowego – Prezydenta Miasta Puławy.  Również starania o patronat medialny zakończyły się sukcesem. Odezwały się do nas przede wszystkim portale górskie, ale nie zabrakło też organizacji uczelnianych i innych mediów. Lista naszych patronów dostępna jest na blogu, na sąsiedniej stronie.
Mając już zapewniony patronat medialny i honorowy zabrałem się za sklejanie plakatu wyprawy Pik Lenin 2013. Co z tego wyszło również możecie ocenić parę postów wyżej.
Po odhaczeniu kwestii patronatów medialnych, zaczęliśmy działania skupiać na innej kwestii – organizacji wsparcia materialnego. Znów w ruch poszły klawiatury i oferty sponsoringu technicznego (sprzęt) i współpracy zostały porozsyłane na różne krańce Polski, zaczynając od Lublina, a kończąc na granicach państwa. Wysłanych zostało ponad sto maili, wniosków na uczelnię i do instytucji.
Akcja jednak okazała się zupełnie bezcelowa.  Z nikąd nie otrzymaliśmy konkretnych odpowiedzi, propozycji, just no answer. Tyczy się to zarówno przedsiębiorców prywatnych, jak i instytucji.
Nasze nie bezpodstawne nadzieje na pomoc uczelni również okazały się spalone. Okazuje się, że pieniędzy nie ma ani najbogatszy wydział UMCS, ani prorektor, ani samorząd, a odsyłanie do kolejnych okienek jest najpopularniejszą formą odpowiedzi.
Jakiekolwiek pytania o patronat sprzętowy jak poprzednie nie wypaliły. Na 50 maili otrzymałem raptem 4 odpowiedzi, z propozycjami śmiesznych rabatów.
Tak więc podsumowując kwestie wsparcia zewnętrznego – do tej pory nie otrzymaliśmy ani złotówki.  Jedynym wsparciem materialnym (jednak od patrona medialnego), są trzy buffy, które przysłano nam z trail.p l i za które serdecznie dziękujemy.
Biorąc pod uwagę, że prośby o patronat techniczny, wsiąkają, niczym krew w piach, postanowiliśmy proponować kolejnych sklepom internetowym zakupy.

Tu już jako strona wykładająca spore pieniądze mogliśmy wybierać. Pertraktacje były długie i zawiłe, a czego sam się nie spodziewałem - zakończyły się w Lublinie.
Poskutkowały naprawdę solidnym rabatem na zamówienie i rychłym zakupem 3 par butów Scarpa Phantom 6000, żywności liofilizowanej i elementów odzieży.
Oswobodzeni od czysta z pieniędzy, w przerwie miedzy zaciąganiem jednej pożyczki, a drugiej, zajęliśmy się kwestiami merytorycznymi.

Janusz podjął temat ubezpieczenia Alpenverien. Pisał z przedstawicielstwem w Polsce, jak i bezpośrednio z Wiedniem.  Wiemy już co i jak zamówić, oraz jaka jest procedura itp.  OEAV tyczy się jeden z poprzednich wpisów na blogu.
Janek rozpoczął kompletowanie informacji o aklimatyzacji i chorobach wysokogórskich. Jeden wpis już wisi, a kolejny jest w powijakach. Z tych informacji zostaną również sporządzone niezbędniki do apteczek wysokogórskich.
Ostatnimi tygodniami odżyła również sprawa kontaktu z kirgiskimi agencjami turystycznymi. Niektórych kwestii nie można obejść samemu, a my szukamy najtańszej oferty. Szczególnie żywa jest sprawa pozwolenia, które wkrótce powinno zostać zakupione.

Najważniejsze zostawiłem sobie na koniec. To apteczka wyprawowa. Już od jakiegoś czasu trapiłem się z jej opracowywaniem, a jeszcze dłużej trwała procedura zakupu leków. Tym ostatnim procederem, z sukcesem, zajął się Janek.
90% zawartości do tej pory się udało się skompletować. Pozostaje jeszcze zakupić dosłownie parę dodatkowych medykamentów, ale apteczkę obozowa i 3 podręczne mamy już wykonane i przygotowane na wyprawę.
W tle formalnych kwestii toczą się swoim życiem przygotowania kondycyjne,  głównie biegowe.








W tym telegraficznym skrócie przedstawiłem nasze działania ostatniego miesiąca. Chyba jest dobrze, Kolejne kwestie  staramy się ogarniać sukcesywnie, choć niektóre sprawy trzeba przymusowo odłożyć.
Faktem jest , że czerwiec będzie kulminacyjną fazą przygotowań wyprawy z sesją w tle.  Poza tematami, które pozostały do zamknięcia, zostają dwie najważniejsze linie działania.
Z jednej strony to praktyka. W czerwcu czeka nas konkretny trening interwałowy na wytrzymałość i przypominające szkolenie lodowcowe.
Druga kwestia to logistyka. Dominują zakupy, a najważniejszym z nich jest jedzenie. Sprawa to zastanawiająca i do precyzyjnego ogarnięcia. Nie można wziąć zbyt mało, a nie można i za dużo. Na opracowanie kompromisu pozostało nam parę tygodni.  Dokupić trzeba także brakujący sprzęt.
To takie bardzo skrócone plany, pomijające pozwolenia, ustalenie drogi, mapy i inne ciekawe rzeczy na myśl o których wszystkim się odechciewa.

Ciąg dalszy ….  Na bieżąco.
Pozdrawiam
Tomek D.

wtorek, 21 maja 2013

Apteczka podręczna


Apteczka podręczna

W przygotowaniach do wyjazdu na Pik Lenina, jedną z najważniejszych spraw, jest kwestia apteczki  wyprawowej. Środowisko wysokogórskie to wszak obszar nieprzyjazny dla człowieka i nienaturalnie surowy do egzystencji.  Ponad dwadzieścia dni spędzonych w takim otoczeniu wymaga posiadania specjalistycznych medykamentów.
Opierając się o dostępne źródła, przygotowałem projekt apteczki wyprawowej „Pik Lenin 2013”.
Po pierwsze składa się ona z dwóch zasadniczych części :
    1.       Apteczki podręcznej x 3 (dla każdego uczestnika)
    2.       Apteczki obozowej
Pierwszą z nich – będącą esencją wymagań pierwszej pomocy – każdy będzie miał  stale przy sobie. Apteczka obozowa, jak i nazwa wskazuje – będzie oczekiwała w namiocie.
Medykamenty nawzajem się uzupełniają. Bierzemy co niezbędne i przydatne, bez powielania treści apteczek między sobą. Zawartość opakowań ma ulotkę z podpisem zawartości, przeznaczenia i  dawkowania.

Apteczka podręczna – to mały i lekki zestaw, klasyczne minimum pierwszej pomocy. Jej podstawowym atutem jest łatwa dostępność, lekkość i możliwość kumulacji medykamentów, gdy zbierze się kilka osób. Znajdują się tu same niezbędne elementy, pozwalające na pomoc stricte „pierwszą”, jeszcze przed dotarciem do namiotu i skorzystaniem z apteczki obozowej.

Skład:
   1.       Diuramid – 10 tabletek
   2.       Dexaven – 2 ampułki
   3.       Pabi Dexamethazon – 20 tabletek
   4.       Cordipin Retard – 7 tabletekXXX
   5.       Ibuprom – listek
   6.       Ketonal – 9 tabletek
   7.       Glucardiamid – 3 pastylki
   8.       Polfilin – 7 tabletek
   9.       Tramal – 2 tabletki
   10.   Stoperan – 2 tabletki
   11.   Strzykawka 5ml
   12.   Igły 0,8 mm x 2
   13.   Leko x2
   14.   Bandaż zwykły
   15.   Bandaż elastyczny
   16.   Plastry z opatrunkiem – 4-5 sztuk
17.   Steri strips x 2
18.   Gaziki, kompresy jałowe – 3 sztuki o różnych wymiarach
19.   Nożyczki, pęseta
20.   Folia NRC
21.   Maseczka do resuscytacji

Ulotka do apteczki:

Diuramid – prof. i lecz. (AMS, HAPE, HACE) –
 1.Prof. AMS : 125 mg – 250 mg 2x w ciągu doby na  24-48 h przed i kont do 48 h po
2.Lecz. HAPE, HACE 125-250mg 2-3x/24h, max 1000mg/24h;
3.Zaburzenia snu - 125-250 mg na noc             
Dexaven(ampułki), Pabi-Deksamethazon(tabletki) – obrzęk mózgu- Pocz. 8 - 10 mg (domięśniowo, dożylnie lub doustnie) potem 4 mg  co 6  godz., max. 16 mg/24h       MAX- 5-7 dni

Cordipin Retard obrzęk płuc -    1tbl. / 12h

Ibuprom  - mały, średni ból - 1 tbl. 4-6 ×/24h; 1tbl- 400mg; max dawka dobowa - 3,2 g, nie zaleca się stosowania >1,2 g/d.

Ketonal – średni, duży ból - 1-2 tbl. 2-3x/24h: 1 tbl. - 50 mg, max dawka dobowa 300 mg

Polfilin – odmrożenia, rozrzedzenie krwi -     1 tbl. /12h

Glucardiamid – osłabienie, brak cukru

Stoperan – biegunka – Pierwsza dawka 2 tabletki, dalej w apteczce obozowej

Strzykawka 5ml

Igły 0,8 mm x 2

Leko x2

Bandaż zwykły Bandaż elastyczny

Plastry z opatrunkiem – 4-5 sztuk

Steri strips x 2

Gaziki, kompresy jałowe – 3 sztuki o różnych wymiarach

Folia NRC

Maseczka do resuscytacji



Skład apteczki jest oczywiście przykładowy, dobrany indywidualnie i nie wyczerpujący zapotrzebowania na medykamenty w górach. Ma charakter informacyjny. Przy doborze leków zalecam  konsultację z lekarzem.

Sporządzone na postawie:
alpinmed.blogspot.com
medeverest.pl


Tomasz Duda

wtorek, 23 kwietnia 2013

Pierwszy miesiąc za nami

Pierwszy miesiąc  za nami



Jak ten czas pędzi! - powiem patrząc w kalendarz.
Minął już ponad miesiąc, od czasu kiedy zakupiliśmy, wraz z Januszem, bilety lotnicze do Kirgistanu, tworząc tym samym podwaliny konkretnych przygotowań do wyprawy "Pik Lenin 2013".
W pierwszej dekadzie marca pewnym było więc, że polecimy, ale co dalej? - tego jeszcze nikt nie potrafił powiedzieć.
Przygotowanie wyprawy do Kirgistanu, na siedmiotysięczną górę, okazało się przedsięwzięciem bardzo rozbudowanym. Przekonaliśmy się o tym dopiero, w miarę zagłębiania się w temat i czytania relacji, opisów. Dużo bardziej skomplikowanym, niż wcześniej mogliśmy przypuszczać. Logistyka transportu, żywności, pozwoleń, a co dopiero samego wejścia, nas z lekka przytłoczyła.
Gdzieś na tym etapie, do naszej dójki dołączył Janek i razem z nim przystąpiliśmy do generalnych działań.

Na "pierwszy ogień" poszło przygotowanie medialne wyprawy. Niemało trudności sprawiło mi wyprodukowanie logo wyprawy - etykiety całego wyjazdu. Na co dzień nie bawię się programami graficznymi i trochę musiałem pokombinować, zanim powstał trójkolorowy "bochomaz", który teraz widzicie. W miarę upływu dni pojawił się również blog i Fanpage na FB. Systematycznie staraliśmy się zapełniać je treścią, zamieszczając ogólne informacje o wyprawie "Pik Lenin 2013", uzupełniając sylwetki uczestników, czy tym bardziej planując ramowo cały wyjazd.
Jakiś czas później kolega Wojciech Ganczarek udostępnił nam do wykorzystania serię zdjęć spod Piku Lenina, które zamieściliśmy w swoich materiałach.
Kolejnym poważnym tematem, za który musieliśmy się zabrać i ciągle go kontynuujemy, to sponsoring wyprawy i patronat nad przedsięwzięciem.

Weryfikacją moich umiejętności obsługi PowerPointa zajęło się zadanie "produkcji" ofert współpracy. Po kilku godzinach obróbki, wypełniania treścią (tym głównie zajęli się Janusz i Janek) i mojej edycji wizualnej, spod myszki wykluły się trzy  PDFy, które do tej pory, na bieżąco aktualizujemy (do pobrania na blogu).
Z gotowymi ofertami współpracy mogliśmy zacząć wysyłać maile. Patronatem medialnym zajął się Janek, rozsyłał naszą prośbę do portali internetowych i mediów lubelskich oraz nawiązywał korespondencję. Wynik tego procederu okazał się zadowalający. Szczególnie do propagowania imprezy włączyły się portale - pozytywnie na nasz mail odpowiedziała większość z nich. Od trail.pl otrzymaliśmy nawet trzy chusty tunelowe, za które serdecznie dziękujemy.
Sytuacja gorzej wyglądała za to na polu lokalnych mediów - radia i prasy. Na nasze oferty patronatu pozytywnie odpowiedziało wyłącznie Radio Centrum (miejmy nadzieję, że współpraca się ułoży), zaś pozostałe zostały bierne bądź odmówiły. Byliśmy niemile zaskoczeni brakiem zainteresowania, a co więcej brakiem odpowiedzi, co świadczy jedynie o lekceważącym stosunku do nas. W środowisku lubelskim nieczęsto trafiają się wyjazdy podobnego typu, lecz jak widać lokalne media mają ciekawsze sprawy na głowie.

Równolegle do ofert patronatu medialnego, zajęliśmy się rozsyłaniem wniosków o patronat do konkretnych instytucji - Prezydenta Miasta Lublin, Prezydenta Miasta Puławy i Rektora UMCS.
Na odpowiedzi od władz samorządowych Puław ciągle czekamy (niedługo upłynie 30 dni od złożenia wniosków), Prezydent Miasta Lublina odmówił wsparcia ze względu na zbyt wąską rangę przedsięwzięcia, zaś parę dni temu otrzymaliśmy replikę od władz naszego Uniwersytetu.
Rektor UMCS zgodził się objąć naszą wyprawę Patronatem Honorowym. Decyzja ta wpłynęła na nas bardzo motywująco i  tym bardziej dziękujemy Uczelni za wsparcie.

Pierwszy miesiąc przygotowań nie obył się również bez załatwiania spraw merytorycznych. Jak już wspomniałem - na samym początku sporządzony został ramowy plan dzienny wyprawy. Później w oparciu o źródła internetowe sporządziliśmy bazowy kosztorys, aby orientować się w zakładanych kosztach przedsięwzięcia. Ponad miesiąc temu nawiązałem kontakt z jedna z agencji turystycznych, działających pod Pikiem Lenina, w celu zorientowania się w kwestii pozwoleń czy cen. Otrzymałem konkretny cennik usług, który zamieściłem w poprzednim wątku .
Od dłuższego czasu zajmuje się także tematem apteczki wysokogórskiej. To zagadnienie niezwykle ważne, bardzo obszerne i nieprędko zostanie opracowane.

Janek poruszył kwestię szczepień ochronnych. To chyba jedna z najbardziej bieżących spraw. Kosztowało nas to trochę bieganiny, ale na ten moment ja i Janusz już zaszczepiliśmy się, zaś Janek ma to zrobić w najbliższym czasie.

Poza konkretnymi sprawami na bieżąco ciągle czytamy wiele relacji, oglądamy galerie i wymieniamy wrażenia z ludźmi którzy mieli okazję wchodzić na szczyt Piku Lenina, aby jak najbardziej wczuć się w temat wyjazdu.
Nie wspominam już, że w tle przyswajam sobie rosyjskojęzyczne treści, aby na miejscu, w postsowieckim kraju, móc nawiązać jakikolwiek kontakt i przynajmniej potargować się o ceny.

W toku spraw papierowych i multimedialnych nie zapominamy w końcu o przygotowaniach kondycyjnych. Od dłuższego czasu każdy z nas biega dystanse 10 -25 km, a sprzyjająca pogoda parę dni temu pozwoliła na dobre rozpocząć sezon rowerowy.

Właśnie w ten sposób wyglądało ostatnie ponad trzydzieści dni przygotowań. Biegania sporo, załatwionych zostało też kilka spraw, ale zabawa dopiero się zaczyna.

W najbliższym czasie czekamy jeszcze na odpowiedzi od ewentualnych patronów medialnych i honorowych.  Po zamknięciu tej kwestii zajmiemy się rozsyłaniem ofert sponsorskich i wsparcia technicznego.
Sklejony zostanie także porządny plakat wyjazdu.
Jak najszybciej chcę ogarnąć wspomniany wyżej problem apteczki (apteczek). Gdy się to wreszcie uda - napiszę.
Jedną z bardziej istotnych praw jest kwestia żywności. To właściwie studnia bez dna. Bilans kaloryczny, składniki, płyny. Co jeść, jak jeść i dlaczego niezbyt wiele. Na ponad 20 dni niełatwo zaplanować dietę, a co więcej - przenieść wszystko na plecach, czy przewieźć samolotem w limicie 28kg.
Poruszona zostanie kwestia ubezpieczenia - pewne jest natomiast, że  skorzystamy z oferty OEAV (wymieniałem z nimi korespondencję i polisa obejmuje teren Kirgistanu).
Zakupy sprzętu, pozwolenia, mapy i wiele, wiele innych spraw ciągle przed nami.

Wszystko po kolei ogarniamy ze sporym progresem, lecz mimu sześciu rąk, nie jest łatwo.

Trzymajcie kciuki.

Pozdrawiam,
Tomek D.